|
O powstaniu świetlicy
Nie tak dawno temu, nie daleko, w pewnej zielonej krainie było sobie królestwo, które nazywało się Gimnazjum.
Gimnazjum miało piękny nowoczesny budynek z wielką halą sportową, wspaniałą salą widowiskową oraz, w samym centrum z basenikiem.
Ten basenik to nie było miejsce do pływania, nie było w nim wody. Basenik krył w sobie pewien czar, który w czasie każdej przerwy ściągał tłumy uczniów. W baseniku panował wtedy śmiech i wesoły rozgardiasz.
Gimnazjum rządziła poważna i dostojna królowa Pani Dyrektor. Gimnazjum było małym królestwem, w którym każdy, no prawie każdy, czuł się swobodnie i miał swoje miejsce.
Pani Dyrektor, przechadzając się po swoim królestwie w czasie przerwy, zauważyła, że nie każdemu z jej poddanych odpowiada odpoczynek w basenikowym hałasie. Stwierdziła, że trzeba zapewnić miejsce odpoczynku również tym, którzy lubią ciszę i spokój. Królowa zwołała posiedzenie swoich doradców-nauczycieli na Radę. Radzili długo i postanowili, że stworzą w Gimnazjum miejsce, w którym uczniowie będą mogli rozwijać swoje zainteresowania i odpoczywać w miłej atmosferze. Tak powstała świetlica.
Świetlica była ładna, kolorowa i przytulna. Podopieczni Gimnazjum zaczęli przychodzić do świetlicy, mogli odrobić tam lekcje, pograć w gry, albo tak poprostu posiedzieć sobie spokojnie. Czuli się tam dobrze.
Jak się okazało, świetlica też miała swój urok, ale zupełnie inny niż czar basenika. W Gimnazjum zapanowała równowaga, pomiędzy zgiełkiem i wesołą wrzawą w baseniku a spokojnym relaksem w świetlicy.
Monika Michałowska |